Zamknij

Stara Obra. Stanowcze "nie" wobec planów inwestycyjnych ZPM Biernacki

12:36, 11.10.2018 | E.S
REKLAMA
Skomentuj

- Niech Biernacki da nam spokój - grzmią mieszkańcy Starej Obry i okolic. Nie chcą, żeby w dawnym sadzie przy ul. Witosa w wiosce powstała ferma byków.

18-hektarową działką przy Witosa w Starej Obrze zainteresowany jest właściciel Zakładów Przetwórstwa Mięsnego w Golinie – Wojciech Biernacki. Chce tam wybudować pięć obór nawet na 4 tys. sztuk bydła. Projekt inwestycji nie wyklucza rozbudowy obiektów do możliwości chowu nawet 12 tys. byków.

Pięć obiektów inwentarskich

Nie trudno się zatem dziwić, że już teraz plany inwestora budzą opór mieszkańców Starej Obry. Bo z raportu oddziaływania fermy na środowisko, jaki trafił do najbliższych sąsiadów inwestycji, wynika jasno, że na 18 hektarach na początek powstanie 5 obiektów inwentarskich. W każdym znajdzie się po 800 sztuk bydła, co łącznie daje 4 tys. zwierząt w ciągu roku o wadze od 200 do 700 kg. Na koniec cyklu rozwojowego mają one trafiać do ubojni. Do tego powstać ma zbiornik bezodpływowy na rozcieńczoną gnojowicę, a także silosy na pasze i sianokiszonki.

Nie będzie negatywnego wpływu?

Z raportu wynika ponadto, że ferma jeśli będzie prowadzona zgodnie z przyjętymi założeniami, nie będzie negatywnie wpływać na środowisko. - „Oddziaływanie na środowisko (...) nie będzie przekraczało dopuszczalnych norm pod warunkiem jego realizacji i eksploatacji, zgodnie z przyjętymi w opracowaniu założeniami” - czytamy w dokumencie. Podobne założenie dotyczy wariantu trzykrotnego powiększenia fermy i trzymania w niej nawet 12 tys. sztuk bydła.

Smród i gnojowica?

Okoliczni mieszkańcy obawiają się, że rozmach inwestycji odczują przez wydobywające się z hodowli odory, jak również przez gnojowicę i obornik, który może trafiać na okoliczne pola jako nawóz. Do tego uciążliwy transport pasz jak i samych zwierząt – mówią.

- To będzie kilka tys. tirów w ciągu roku. Poza tym nie wiemy, skąd będą pochodzić zwierzęta. Co jeśli przywiezie je z Rumuni, gdzie rolnicy nie muszą przestrzegać norm zdrowotnych? Co jeśli zaczną się na fermie rozmnażać muchy i roznosić choroby? - niepokoi się jedna z mieszkanek Starej Obry.

W swej opinii nie jest odosobniona. Jak mówi sołtys miejscowości, nikt nie popiera budowy fermy na terenie wsi.

- Raport oddziaływania na środowisko powoduje, że włosy dęba na głowie stają. Nie znam nikogo, kto by chciał, by to powstało w okolicy. Przeraża nas skala hodowli. W Obrze jest paru rolników, którzy hodują bydło, ale to jest kilkadziesiąt sztuk. Jest spółdzielnia, która ma bydło mleczne – obrazuje Sławomir Patryniak - sołtys wsi.

Nie obora - tylko kombinat?

Jak mówi, do połowy października mieszkańcy mają czas, by zebrać argumenty przeciwko powstaniu fermy. Wsparcie wyrażają też przedstawiciele sąsiednich miejscowości. - Trudno to nazwać oborą – to będzie kombinat. I to na początek, bo ziemi jest tam dosyć duży kawałek i z pewnością inwestor na tym nie poprzestanie – sugeruje Waldemar Walczak, sołtys sąsiedniego Szymanowa. Podobne obawy mają mieszkańcy Wałkowa. - Dziwne, gdybyśmy nie byli temu przeciwni. Obora stanie nam praktycznie pod nosem - mówi Katarzyna Zawodna, sołtyska wsi.

„To śmierć tego regionu”

Mieszkańców chce wesprzeć także samorząd rolników.

- Podejmę działania, by to przedsięwzięcie nie zostało zrealizowane, przynajmniej nie na taką skalę. Tworzenie takiego zakładu to jest śmierć tego regionu pod względem waloru, jakim są małe średnie i gospodarstwa. My jesteśmy w stanie produkować dla Biernackiego większe ilości rocznie. Jesteśmy przeciwni by takie przedsięwzięcie powstało 4,5 km od rynku w Koźminie – ocenia Sławomir Szyszka, prezes powiatowego oddziału Wielkopolskiej Izby Rolniczej.

Będzie problem z wodą?

Również władze Koźmina Wlkp. nie są przychylne inwestycji. - Z dokumentów wynika, że ferma potrzebuje ogromnych ilości wody. 500 m3 wody pitnej na dobę, to 1/4 tego co zużywa Koźmin. Musielibyśmy ograniczyć dostawę naszym mieszkańców, a nie sądzę, by inwestor miał sam tak duże źródła - ocenia Maciej Bratborski, burmistrz miasta. Ale przyznaje, że budowę fermy trudno zablokować. - Rolnik, którym jest także Wojciech Biernacki, ma prawo budować to, co chce. Przekonałem się o tym w swojej karierze, zwłaszcza po decyzjach Wojewódzkich i Naczelnego Sądów Administracyjnych – mówi.

Cielaki zamiast dorosłych buhajów?

Tymczasem przedsiębiorca, właściciel ZPM Biernacki uważa, że obawy o rozmach inwestycji są nieuzasadnione. Podkreśla, że ferma, jeśli powstanie, to na terenie oddalonym od zabudowań w Starej Obrze, w głębi działki, którą niegdyś porastał sad.

- Będą tu hodowane cielaki, głownie pochodzące z Polski oraz krajów UE i do wagi 170 kg - pojone mlekiem w proszku i karmione granulatem – opisuje Wojciech Biernacki, właściciel zakładów w Golinie.

Zwierzęta, jak twierdzi, po odchowaniu do określonej wagi, będą trafiać do rolników, którzy poprowadzą ich hodowlę, do wagi ubojowej, czyli jakiś 700 kg. - Ja nie mam takiej ilości ziemi, by wyprodukować paszę zwierząt, stąd takie rozwiązanie - zaznacza przedsiębiorca. I dodaj, że na terenie Starej Obry nie zamierza gromadzić gnojowicy, ani obornika. - Cielęta będą chowane na ściółce ze słomy. Ponieważ będę potrzebował jej sporych ilości, będę sprowadzał od rolników słomę w zamian za obornik, który w gospodarstwie jest świetnym nawozem – tłumaczy Biernacki. I zaznacza. - Oddziaływanie fermy będzie tylko w obrębie działki. Zamiast przykrych zapachów, będzie czuć mleko w proszku, bo ono będzie nam dostarczane raz w tygodniu do pojenia i będzie gromadzone w magazynie. Zachęca też mieszkańców do odwiedzenie podobnej hodowli, która niedawno uruchomił w Mszczyczynie (pow. kościański).

Dokumentacja na wyrost?

Dlaczego zatem w oficjalnych dokumentach dotyczących inwestycji w Starej Obrze nie ma słowa o hodowli cieląt, sposobie ich karmienia i gromadzenia obornika? Zamiast tego jest wyraźne wskazanie cyklu produkcji buhajów ważących od 200 do 700 kg, od których będzie gromadzona gnojownica i dla których powstaną silosy paszowe? Zdaniem przedstawicieli ZPM Biernacki, to wskazówka projektanta hodowli, który uważa, że powinno się opracować dokumentację „na wyrost”. - Projektant tłumaczył, że wniosek opracowuje się na większe sztuki. Natomiast my chcemy prowadzić odpajanie cieląt, tak jak robimy to na pierwszym gospodarstwie. Ono również jest przystosowane na duże sztuki, a stoją małe – wyjaśnia Łukasz Witkowski, dyrektor ds. technicznych w ZMB Biernacki w Golinie. Zaznacza jednocześnie, ze hodowla w Starej Obrze jeśli powstanie, to dopiero za kilka lat.

Co na to WIOŚ?

Innego zdania są jednak przedstawiciele inspektoratu ochrony środowiska.

 

- Dla mnie jasne jest, że jeśli ktoś coś wpisuje w raporcie, to po to, by to robić. Trudno mówić co inwestor będzie robił, jeśli podaje w raporcie że zamierza prowadzić zwierzęta do masy ubojowej. Organy zaś rozpatrują dokumenty, a nie mówienie o tym, że to ma wyglądać tak i tak – stwierdza Jakub Kaczmarek, kierownik Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Kaliszu.

(E.S)
REKLAMA
W okresie ciszy wyborczej tj. w okresie 24 godzin poprzedzających dzień wyborów i aż do chwili zakończenia głosowania zabronione jest prowadzenie agitacji wyborczej na rzecz kandydatów w jakiejkolwiek formie. Publikacja na portalu internetowym jakichkolwiek komentarzy mających charakter agitacji wyborczej może zostać uznana za naruszenie przepisów ustawy Kodeks Wyborczy oraz stanowi czyn zagrożony karą grzywny (art. 498 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy, t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 754 z późn. zm.)

Komentarze (8)

DOPDOP

4 15

Pani Katarzyna Zawodna sołtys Wałkowa może niech się nie wypowiada o sprawach sąsiedniej wsi tylko zwróci uwagę co płynie rowem przy kościele w Wałkowie do rzeczki Lubieszki. Jadąc drogą w kierunku Borzęcic można to zobaczyć a zwłaszcza poczuć. Wszystkie ścieki jakie produkuje Wałków spływają do Lubieszki i płyną dalej do zalewu w Roszkowie. 13:26, 11.10.2018

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

Szanowny KrotoszyniaSzanowny Krotoszynia

10 1

Jak pan / pani zauwaza takie rzeczy to niech pan/pani zglosi to do odpowiednich służb bo jesli jest pan/pani tak doinformowany/a to powinien pan/pani wiedziec ze soltys nie odpowiada za scieki mieszkańców :) 16:04, 11.10.2018


Anty oboraAnty obora

6 1

Jakos w Roszkowie w zalewie rybki pływają i nie narzekają, a moze nawet Pan je tam łowi... 16:08, 11.10.2018


dsds

13 0

Nadchodzą czasy, że ludzie będą zmuszeni wyprowadzić się ze wsi. Mali rolnicy nie będą mieli szans w starciu z takim gigantem, a zwykli mieszkańcy zamiast spokoju, będą mieli jeżdżące dzień i nocą ciężarówki, wszechobecny smród i degradację środowiska, a w kranach brak wody. Już są w Polsce miejscowości otoczone wielkimi fermami gdzie nie można okna otworzyć. Niestety nikt nie powstrzyma zakusów biznesmenów (bo trudno o nich mówić - rolnicy) przed budowaniem wielkopowierzchniowych obór, ferm itp. Tak jak wielkie sieci sklepów wykańczają małe sklepiki, tak te fermy powykańczają mniejszych hodowców a przy okazji wygonią ludzi ze wsi. 14:04, 11.10.2018

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

erykeryk

4 0

Właśnie - a z pojedynczego Kowalskiego - ktory sie przeciwstawi degradacji srodowiska zrobia oszołoma . 15:22, 11.10.2018


MirasGirasMirasGiras

0 0

Ilość ilość i jeszcze raz ilość, za komuny było lepiej. 23:03, 15.10.2018


SłownikSłownik

0 0

"Zwierzęta, jak twierdzi, po odchowaniu do określonej wagi, będą trafiać do rolników,..."
odhodować ?hodując młode zwierzę, doprowadzić je do pewnego wieku? 09:43, 12.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Usługi Rolne UrsusemUsługi Rolne Ursusem

2 0

Proponuję wszystko zaorać i zasiać rzepak, może będzie w cenie...
A dlaczego nie protestowano jak powstawały pierwsze kurniki czy też fermy norek ? 23:06, 15.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© krotoszynska.pl | Prawa zastrzeżone