Zamknij

Tylko jeden komplet punktów dla Piasta

14:30, 22.08.2018 | W.B
REKLAMA
Skomentuj

Na inaugurację sezonu kobylinianie podejmowali Polonusa Kazimierz Biskupi. Była to pierwsza w historii wzajemna konfrontacja i dlatego obie ekipy nie wiedziały, czego po rywalu mogą się spodziewać. Zaczęło się jednak idealnie, gdyż już w siódmej minucie, strzałem z dystansu pod poprzeczkę, prowadzenie uzyskał Patryk Kamiński. Kwadrans później z nieco mniejszej odległości chciał skopiować swój wyczyn, ale tym razem posłał piłkę po ziemi i z jej złapaniem najmniejszych problemów nie miał Michał Harbiński. W międzyczasie goście mieli okazje na wyrównanie, ale Mateusz Czajka w ostatniej chwili został zablokowany na polu karnym przez Szymona Wośka, po chwili – po rzucie wolnym z dystansu – Filipa Janeckiego, debiutujący w barwach Piasta – Bartosz Kubiak wypiąstkował piłkę na róg. Wreszcie, ze stałego fragmentu niewiele pomylił się Krzysztof Słowiński. Tak jak początek, tak i końcówka pierwszej połowy należała jednak do Piasta. Po uderzeniu Jakuba Szymanowskiego z wolnego z 25 metrów, przyjezdnych wyratowała poprzeczka, ale po chwili dokładną centrę Kamińskiego wykorzystał inny debiutant – Mirosław Kaźmierczak.

Druga połowa była mniej ciekawa, ze zdecydowanie mniejszą ilością ciekawych akcji. Po kwadransie gry, po dośrodkowaniu Dominika Sneli, nieczysto w piłkę trafił Kamiński. Po chwili popularnego „żabkę”, wychodzącego na czystą pozycję, niedokładnie „obsłużył” Kaźmierczak, posyłając zbyt mocną piłkę. W 69. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną, kartką ukarany został kolejny debiutant w Piaście – Sylwester Kłos. Grę w przewadze Polonus wykorzystał jednak dopiero w trzeciej minucie doliczonego czasu, kiedy to po rzucie rożnym Piotra Lenowskiego celnie główkował Czajka. Na doprowadzenie do remisu gościom zabrakło już jednak czasu.

Znacznie gorzej Piastowi poszło w świąteczną środę. Na wyjeździe przegrał on z Orłem Mroczeń. Mogło być jednak inaczej, gdyby w pierwszej połowie którąś z dobrych sytuacji wykorzystali: Patryk Kamiński, Tomasz Kokot, Dominik Snela czy Mirosław Kaźmierczak. Za każdym jednak razem piłka do siatki gospodarzy wpaść nie chciała. Gdy już zanosiło się na podział punktów, na sześć minut przed upływem regulaminowego czasu, gola dającego miejscowym zwycięstwo, strzelił Kamil Jurasik.

Cztery dni później Piast pojechał do Pleszewa, by zmierzyć się ze Stalą, która została bardzo poważnie wzmocniona. Przyszła do niej trójka bardzo doświadczonych zawodników: Krzysztof Matuszak, Jacek Pacyński i Błażej Ciesielski znacznie wpłynęło na poprawę gry pleszewian. Właśnie drugi z wymienionych, tuż po rozpoczęciu meczu z kobylinianami, mógł objąć prowadzenie, ale po jego strzale Bartosz Kubiak końcówkami palców sparował piłkę na róg. Jego wykonawcą był pierwszy z tej trójki, obijający poprzeczkę. W szóstej minucie pierwsze zagrożenie stworzył zespół z naszego powiatu, ale z uderzeniem Mateusza Olikiewicza poradził sobie Patryk Lewicki. W odpowiedzi po wrzutce Pacyńskiego i główce Mateusza Raczyka, dobrze spisał się Bartosz Kubiak. Później Łukasz Jańczak sfaulował wychodzącego na czystą pozycję jednego z gości, którzy domagali się kartki czerwonej, ale skończyło się na żółtej. W 38 minucie Pacyński zdobył prowadzenie dla gospodarzy. Mogło ono zostać niemal natychmiast podwyższone, ale mimo pewnych trudności, obroniony został strzał Bartosza Cierniewskiego.

Siedem minut po zmianie stron, po solowej akcji przeprowadzonej środkiem boiska, zakończonej strzałem zza pola karnego wyrównał Olikiewicz. Pleszewianie chcieli szybko odzyskać prowadzenie i mogli to zrobić, ale zarówno od Ciesielskiego jak i Michała Kozłowskiego oraz dwukrotnie Raczyka w sytuacjach sam na sam lepszy był Bartosz Kubiak. W rewanżu Lewicki z trudem obronił kolejny strzał Olikiewicza, a Kamińskiemu i Tomaszowi Kokotowi zabrakło nieco precyzji. W 84. minucie po podaniu Tomasza Zawady piłkę Łukaszowi Jańczakowi wślizgiem we własnym polu karnym chciał odebrać Szymon Wosiek, ale przy okazji zagrał ręką. Karą indywidualną była żółta kartka, a zespołową „jedenastka” pewnie wykorzystana przez Adama Wojciechowskiego. Chwilę później Zawada, zamiast podawać do znajdującego się na idealnej pozycji Pacyńskiego, sam zdecydował się na strzał, który został obroniony. A w drugiej minucie doliczonego czasu Wojciechowski podał do Ciesielskiego, a ten do Pacyńskiego, który z bliska strzałem do „pustaka” ustalił wynik tego meczu.

(W.B)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© krotoszynska.pl | Prawa zastrzeżone