Zamknij

Astra zdecydowanie lepsza w powiatowych derbach

10:23, 30.08.2018 | W.B
REKLAMA
Skomentuj

Po raz ostatni zespoły te w jednej lidze grały ze sobą w sezonie 2013/14, zakończonym awansem koźminian do IV ligi. Jesienią, po bardzo emocjonującym meczu, Astra, u siebie, mimo, że prowadziła już 3:0 to ostatecznie przegrała 3:4, a w wiosennym rewanżu Orzeł triumfował już zdecydowanie 5:1.

Pierwsze minuty tegorocznego pojedynku zapowiadały duże emocje. Obie drużyny stworzyły w nich po dwie dobre sytuacje. Dla miejscowych nie wykorzystali ich Damian Gmerek, którego rzut wolny Patryk Szulc sparował na róg, oraz Jędrzej Paczków. Natomiast po dwóch szansach gości skutecznie interweniował Bartosz Jarysz, nie dający się pokonać Wojciechowi Kamińskiemu (po jego stałym fragmencie odbijając piłkę) i Mikołajowi Szulcowi, nogami broniąc jego strzał. Z czasem tempo i poziom spotkania spadły.

W 20. minucie po kolejnym wolnym Kamińskiego z 20. metrów spudłował Mateusz Lis. 180 sekund później po stałym fragmencie, wykonanym przez Polowczyka, piłka skozłowała tuż przed Patrykiem Szulcem, który nie zdołał jej złapać. Na to tylko czyhał zamykający akcję na prawej stronie Paczków, który z najbliższej odległości wpakował ją do pustej siatki. Po chwili prowadzenie mógł podwyższyć Bartosz Stachowiak, któremu z ostrego kąta z kilku metrów zabrakło nieco precyzji. Po nieco ponad pół godzinie, po rogu Kamińskiego, nieczysto główkował Mikołaj Szulc i mimo dobrej sytuacji – zagrożenia nie stworzył. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy z rzutu wolnego trafił Polowczyk. Przy tym uderzeniu przytomnie piłkę przepuścił Reyer, chociaż wydawało się, że tuż przed bramką jeszcze ją lekko trącił.

Autor drugiego gola wkrótce mógł na swoim koncie zapisać też drugą asystę, ale jego podanie do wychodzącego na czystą pozycję „Paki” było zdecydowanie za mocne. Po chwili „Reyna”, we własnym polu karnym, sfaulował Mikołaja Szulca i podyktowana została „jedenastka”, którą pewnie wykorzystał Kaczmarek.

W 63. minucie tym razem po podaniu Szymona Juszczaka – Paczków z 10 metrów strzelił zbyt słabo, by mogło to dać jakikolwiek efekt. Cztery minuty później, znacznie silniej, z dystansu przyłożył Kaczmarek, a Jarysz odbił piłkę przed siebie. W 70. minucie, tuż po wejściu na boisko, niewiele pomylił się Patryk Wciórka.

Po następnych ośmiu minutach, po kolejnym wolnym Polowczyka wykonywanym z prawej strony, z niewielkiej odległości od linii końcowej, piłka odbiła się od słupka. 120 sekund potem po rogu piłka dotarła do Krawczyka, który od razu, z 15 metrów, skierował ją do siatki. Na pięć minut przed upływem regulaminowego czasu Jarysz nie dał się pokonać Kaczmarkowi.

Końcówka należała jednak do miejscowych. Gmerek w sytuacji sam na sam z bliska co prawda jeszcze fatalnie spudłował, ale już w doliczonym czasie wynik ustalił Dominik Piwowar najpierw mijając Patryka Szulca a później z bliska skierowując piłkę do pustej siatki.

W najbliższą sobotę Astra zagra na wyjeździe z jednym z czwartoligowych spadkowiczów – SKP Słupca (16.00), a Biały Orzeł w niedzielę podejmować będzie wiceliderującą Odolanovię (16.00).

(W.B)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© krotoszynska.pl | Prawa zastrzeżone