Z tym poglądem zgadza się większość rolników. Według nich takie uchybienia, jak np. nieposiadanie dokumentów dotyczących terminu zbioru czy daty siewu rośliny ozimej, nieposiadanie planu nawożenia azotem, obliczenia maksymalnych dawek azotu, umów zbycia itp., nie powinny pociągać za sobą zmniejszenia rolnikowi dopłat, chyba że wykaże się, iż swymi działaniami przyczynił się on do zwiększenia koncentracji azotu z wodach powierzchniowych.
- Żaden plan, ewidencja, czy inny dokument w najmniejszym stopniu nie przyczyni się do spełnienia celu programu. Zadaniem rolnika jest produkcja żywności, a nie „papierów” - komentuje samorząd rolniczy.
Wielkopolska Izba Rolnicza podkreśla, że nie neguje istoty przepisów zmierzających do ograniczenia odpływu azotu ze źródeł rolniczych do wód powierzchniowych. Jednak punktowane i tym samym karane, według niej, powinny być wyłącznie te niezgodności, których skutki są faktycznie groźne dla środowiska.